 |
| fot. Rafał Michałowski |
Nowe atrakcje lubelskich podziemi
Małgorzata Domagała
Kolorowe, odtworzone z detalami panoramy dawnego Lublina już
ustawione są na trasie zwiedzania. To jednak nie koniec atrakcji przejść pod
Starym Miastem, które teraz będą jeszcze bardziej tajemnicze.
Zamek otaczał wysoki mur z trzema basztami, zza których
wyłaniała się kaplica św. Trójcy i donżon. Ze wzgórzem staromiejskim, na którym
stały miejskie świątynie, łączyła go linia murów obronnych, również z basztami.
Taki Lublin został uwieczniony na fresku w kamienicy Lubomelskich przy Rynku 8.
Jego odsłonięcie w 1996 roku było dużym wydarzeniem.
Teraz ten dawny widok Lublina chce przybliżyć turystom Teatr
NN. W lubelskich podziemiach, do których wchodzi się przez piwnicę Trybunału
Koronnego, już ustawione są dwie drewniane konstrukcje, a w nich kolorowy
Lublin z dawnych czasów. Od początku maja oprócz miasta z fresku kamienicy
Lubomelskich, turyści zobaczą także Lublin ze sztychu Brauna i Hogenberga z
1618 roku.
- To taki rodzaj teatrzyku z panoramą miasta. Ludzie to
uwielbiają. Obok wszystkich obecnych w świecie multimediów, potrzebne są takie rzeczy,
które działają na wyobraźnię, do których można podejść, obejrzeć z bliska -
uważa Tomasz Pietrasiewicz, dyrektor Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN.
Panoramy wykonał Jarosław Raczkiewicz. Jego pasją jest
modelarstwo, a z dawnymi widokami Lublina miał do czynienia już kilka lat temu,
kiedy do trasy podziemnej wykonywał makiety. Zdradza, że praca nad panoramami
zajęła mu ponad pół roku. - Odtworzenie miasta ze sztychu Hogenberga było dużo
prostsze, niż widoku z Lublina na podstawie fresku z kamienicy Lubomelskich.
Malowidło z Rynku 8 jest dość zniszczone, najpierw więc musiał powstać
komputerowy projekt graficzny - wyjaśnia Raczkiewicz. Śmieje się, że wcale nie
jest przekonany, czy na pewno odtworzył Lublin, bo co do widoku z fresku
kamienicy Lubomelskich, od lat spierają się historycy. Niektórzy kwestionują,
że uwiecznione miasto to Lublin.
Panoramy do podziemi powstały m.in. z drewna, styropianu,
tektury, piasku oraz kleju. Później jej elementy Raczkiewicz pomalował farbami
akrylowymi i polakierował. Ma nadzieję, że mimo dużej wilgotności panującej w
podziemiach, będą mogły służyć przynajmniej kilka lat. Obie mają długość 4 m, wysokość 2,5, głębokość 60 cm. Teatr NN za dwie
zapłacił około 25 tys. zł. Zainstalowana do nich będzie również oprawa dźwiękowa.
Do tej pory zwiedzający podziemia mogli oglądać pięć makiet,
dzięki którym łatwiej wyobrazić sobie, jak miasto wyglądało np. w
średniowieczu. Teraz zamknięto je w wielkich drewnianych kufrach. Podczas
oprowadzania po trasie będzie je otwierał przewodnik. - Ta trasa ma służyć
także celom edukacyjnym. Aby przyciągnąć uwagę dzieci czy młodzieży, trzeba im
coś dać. To rodzaj scenografii teatralnej: z tajemniczego kufra wyłania się
makieta Lublina - tłumaczy Pietrasiewicz.
Korzystałam z pracy "Malarski portret gotyckiego miasta
Lublina z kamienicy Lubomelskich" Ireny Rolskiej-Boruch.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin
19.02.2008
http://miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,4940640.html |